5/5 - (1 vote)

Auto toczy się co kilka metrów, a skrzynia szarpie lub zwleka z ruszeniem — gdzie zaczyna się problem?

Codzienne dojazdy do pracy w godzinach szczytu to najcięższa próba, jakiej można poddać nowoczesny układ przeniesienia napędu. Wielu kierowców, przesiadając się z aut wyposażonych w tradycyjne, hydrauliczne przekładnie automatyczne ze stopniem planetarnym i konwerterem momentu obrotowego, zakłada, że każda skrzynia eliminująca pedał sprzęgła działa w ten sam sposób. Nic bardziej mylnego. Przekładnie dwusprzęgłowe, takie jak DSG grupy Volkswagen czy PowerShift stosowany m.in. przez markę Ford oraz Volvo, konstrukcyjnie są znacznie bliższe skrzyniom manualnym niż klasycznym automatom. Ta fundamentalna różnica sprawia, że zachowania akceptowalne w tradycyjnym hydrokinetyku, dla dwusprzęgłówki stają się skrajnie niszczące.

Typowy scenariusz miejskiego korka

W gęstym ruchu miejskim najczęściej obserwujemy schemat polegający na nieustannym przemieszczaniu się o długość jednego lub dwóch pojazdów. Kierowca zdejmuje nogę z hamulca, pozwala samochodowi minimalnie ruszyć z miejsca, po czym natychmiast ponownie naciska na pedał hamulca, nie pozwalając na pełne zapięcie biegu i zablokowanie sprzęgła. Samochód porusza się z prędkościami rzędu 2–5 km/h. Z punktu widzenia kierującego, auto po prostu płynnie „samo jedzie”, co daje złudne poczucie bezwysiłkowej pracy całego układu napędowego. W rzeczywistości, wewnątrz obudowy skrzyni biegów zachodzi proces ciągłego tarcia, który można porównać do nieustannej jazdy samochodem z manualną skrzynią biegów na tak zwanym półsprzęgle.

Kolejnym aspektem jest brak stabilności prędkości obrotowej. Sterownik skrzyni biegów (mechatronika) stale próbuje dopasować przełożenie do chaotycznych ruchów stóp kierowcy. Kiedy auto toczy się minimalnie, komputer pokładowy staje przed dylematem: czy utrzymać pierwszy bieg i ryzykować gwałtowne hamowanie silnikiem, czy też zmienić bieg na drugi, by obniżyć obroty i spalić mniej paliwa. Wybór wyższego przełożenia przy prędkości rzędu kilku kilometrów na godzinę drastycznie zwiększa poślizg sprzęgła i obciąża układ tłumienia drgań skrętnych w dwumasowym kole zamachowym.

Objawy, których nie należy ignorować

Praca przekładni w warunkach ciągłego niedogrzania lub przeciwnie — ekstremalnego przeciążenia termicznego — szybko daje o sobie znać. Pierwszy wyraźny sygnał ostrzegawczy to powtarzalne, twarde szarpnięcie podczas ruszania z miejsca, zwłaszcza po rozgrzaniu oleju w skrzyni biegów. Może mu towarzyszyć chwilowe zawahanie, w trakcie którego obroty silnika rosną, a napęd zostaje przekazany na koła z wyczuwalną zwłoką i nagłym uderzeniem. W skrajnych przypadkach kierowca może wyczuć charakterystyczny, ostry zapach spalonego materiału ciernego, przypominający ten towarzyszący spaleniu sprzęgła w aucie manualnym.

Samochody i ciężarówki w korku na autostradzie w dzień
Źródło: Pexels | Autor: Pixabay

Warto również zwrócić uwagę na drgania o niskiej częstotliwości, które rozchodzą się po karoserii podczas przyspieszania z bardzo niskich prędkości obrotowych. Często są one mylone z uszkodzeniem poduszek zawieszenia silnika, podczas gdy bezpośrednią przyczyną jest przegrzany docisk sprzęgła lub wyeksploatowane koło dwumasowe, które straciło zdolność do tłumienia drgań. Jeśli na tablicy rozdzielczej pojawi się komunikat ostrzegawczy o przegrzaniu skrzyni biegów bądź system ograniczy moc silnika, przechodząc w tryb awaryjny, mamy do czynienia z sytuacją krytyczną, która wymaga natychmiastowego zatrzymania pojazdu i schłodzenia układu. [2]

Jeśli w trakcie codziennej jazdy w gęstym ruchu zauważysz, że skrzynia zaczyna reagować z opóźnieniem, a każde ruszenie wiąże się z metalicznym stuknięciem lub wibracjami, to znak, że mechanizm sterujący i elementy cierne pracują na granicy swojej wydolności termicznej. Ignorowanie tych symptomów nieuchronnie prowadzi do nagłej awarii na drodze.

Dlaczego DSG i PowerShift nie lubią ciągłego pełzania bez zatrzymania?

Aby zrozumieć niechęć skrzyń dwusprzęgłowych do powolnego toczenia się, musimy przyjrzeć się ich budowie wewnętrznej. W przeciwieństwie do tradycyjnego automatu, gdzie silnik z przekładnią łączy sprzęgło hydrokinetyczne (w którym medium pośredniczącym jest olej, a twarde połączenie mechaniczne następuje dopiero po zablokowaniu tzw. lock-up’u), w DSG oraz PowerShift mamy do czynienia z fizycznym, mechanicznym tarciem suchych lub mokrych tarcz sprzęgłowych o stalowe tarcze dociskowe.

Dwa sprzęgła zamiast klasycznego konwertera momentu

Skrzynia dwusprzęgłowa składa się de facto z dwóch niezależnych skrzyń biegów zamkniętych w jednej obudowie. Jedno sprzęgło odpowiada za obsługę biegów nieparzystych (1, 3, 5, 7), natomiast drugie obsługuje biegi parzyste oraz bieg wsteczny. Taka konstrukcja pozwala na błyskawiczną zmianę przełożeń — w momencie gdy samochód porusza się na drugim biegu, trzeci bieg jest już zazębiony na drugim wałku i czeka jedynie na moment rozłączenia pierwszego sprzęgła i jednoczesne zamknięcie drugiego. Cały proces trwa ułamki sekund i odbywa się bez przerw w dostawie momentu obrotowego na koła.

Problem pojawia się jednak wtedy, gdy auto porusza się z prędkością, która uniemożliwia całkowite zaciśnięcie któregokolwiek ze sprzęgieł. Ponieważ silnik nie może pracować poniżej swoich obrotów biegu jałowego (zwykle ok. 700–800 obr./min) bez ryzyka zgaśnięcia, przy prędkościach rzędu 2–6 km/h skrzynia zmuszona jest do permanentnej pracy w fazie poślizgu. Mechatronika delikatnie moduluje ciśnienie hydrauliczne (lub steruje siłownikami elektrycznymi), pozwalając tarczom na ciągłe ślizganie się względem siebie. To jedyny sposób, w jaki system może utrzymać płynność jazdy przy tak niskiej prędkości, jednak cena za ten komfort jest niezwykle wysoka.

Dlaczego „jazda na półsprzęgle” ma znaczenie także w automacie

Kierowcy często zapominają, że chociaż nie mają fizycznego wpływu na stopień otwarcia sprzęgła, ich prawa noga wydaje komendy sterownikowi. Delikatne odpuszczanie hamulca bez zdecydowanego dodania gazu wysyła do mechatroniki sygnał: „chcę pełznąć”. W tym trybie priorytetem oprogramowania jest zapewnienie maksymalnej płynności i wyeliminowanie jakichkolwiek szarpnięć, które mogłyby zdenerwować pasażerów. Aby to osiągnąć, elektronika świadomie wydłuża czas poślizgu sprzęgieł.

Podczas gdy w tradycyjnej skrzyni manualnej kierowca intuicyjnie unika długiej jazdy na półsprzęgle, bo zdaje sobie sprawę z ryzyka jego spalenia, w aucie z DSG czy PowerShift ten destrukcyjny proces odbywa się w sposób całkowicie zamaskowany. Tarcze cierne generują potężne ilości ciepła. Energia kinetyczna, która powinna zostać zamieniona na ruch pojazdu, w dużej mierze rozprasza się w postaci temperatury. Długotrwałe utrzymywanie takiego stanu prowadzi do zjawiska zeszklena okładzin ciernych, utraty ich nominalnego współczynnika tarcia, a w skrajnych sytuacjach — do pokrzywienia stalowych przekładek sprzęgłowych pod wpływem naprężeń termicznych.

Sucha i mokra konstrukcja — podobny nawyk, inne ryzyko

Wpływ pełzania na trwałość przekładni zależy w dużej mierze od tego, czy mamy do czynienia z układem ze sprzęgłami suchymi, czy mokrymi (pracującymi w kąpieli olejowej). Ich odporność na błędy eksploatacyjne różni się diametralnie, co obrazują odmienne limity wytrzymałości cieplnej obu technologii.

  • Sprzęgła suche (np. DQ200 w grupie VAG, 6DCT250 w Fordach): Nie posiadają aktywnego chłodzenia cieczą. Ciepło powstałe podczas poślizgu może być odprowadzone jedynie do powietrza wewnątrz obudowy dzwonu skrzyni. Są one skrajnie wrażliwe na powolne pełzanie. Szybko osiągają temperatury rzędu 200–300 stopni Celsjusza, co drastycznie przyspiesza ich zużycie. [1]
  • Sprzęgła mokre (np. DQ250, DQ381, DQ500 w VAG, MPS6 w Fordach

    w Fordach): Olej odbiera część ciepła i pozwala na dłuższą pracę pod obciążeniem, dlatego takie przekładnie zwykle lepiej znoszą ruch miejski oraz holowanie. Nie oznacza to jednak pełnej odporności na pełzanie. Gdy poślizg trwa zbyt długo, temperatura oleju rośnie, jego właściwości smarne pogarszają się, a filtr i układ chłodzenia dostają dodatkowe obciążenie. Zużyty lub przegrzany olej nie chroni pakietów sprzęgieł tak skutecznie, jak powinien.

Różnica sprowadza się więc nie do tego, czy dana skrzynia „lubi korki”, lecz jak duży margines termiczny ma w konkretnych warunkach. Sucha konstrukcja szybciej reaguje na długie pełzanie wyraźnym szarpaniem, zapachem lub komunikatem o przegrzaniu. W mokrej objawy mogą pojawić się później, ale przeciążenie nadal kumuluje się w oleju, tarczach i układzie sterowania hydraulicznym. Jeśli auto większość dnia spędza na przesuwaniu się o długość jednego samochodu, nawet trwała przekładnia pracuje w niekorzystnym trybie.

Punkt kontrolny stanowi sposób zachowania auta po rozgrzaniu. Jeżeli po kilkunastu minutach jazdy w korku ruszanie staje się mniej płynne, skrzynia dłużej zastanawia się przed wyborem biegu albo pojawiają się wibracje przy bardzo małej prędkości, nie należy tłumaczyć tego wyłącznie „charakterem automatu”. Taki sygnał ostrzegawczy może wskazywać na przegrzewanie sprzęgieł, zużycie ich okładzin, problem z adaptacją lub nieprawidłowy stan oleju w wersji mokrej.

Samochody i motocykle stojące na czerwonym świetle w miejskim korku
Źródło: Pexels | Autor: Thang Nguyen

Minimum rozsądnej eksploatacji to ograniczenie sytuacji, w których samochód przez wiele sekund przesuwa się dosłownie centymetr po centymetrze. Gdy ruch zatrzymuje się na chwilę, korzystniej jest zatrzymać auto zdecydowanie na hamulcu i ruszyć później jednym płynnym ruchem, zamiast wielokrotnie wymuszać krótkie fazy poślizgu. Jeśli odstęp przed samochodem pozwala przejechać kilka metrów bez natychmiastowego hamowania, sprzęgło ma większą szansę na pełniejsze zapięcie, a ilość generowanego ciepła spada.

DSG i PowerShift najlepiej działają wtedy, gdy mogą albo ruszyć, albo zatrzymać się na moment — najgorszy jest dla nich długotrwały stan pomiędzy tymi fazami. Spokojne, przewidywalne operowanie hamulcem i gazem ogranicza temperaturę sprzęgieł, zużycie mechaniczne oraz ryzyko kosztownej interwencji w skrzyni.

Co najbardziej zwiększa obciążenie skrzyni podczas jazdy w korku?

Teoretycznie każde pełzanie obciąża przekładnię dwusprzęgłową, jednak w rzeczywistych warunkach drogowych nakłada się na siebie kilka czynników, które potrafią skokowo podnieść temperaturę układu. Najgroźniejsze dla mechatroniki i tarcz sprzęgłowych są sytuacje, w których kierowca nieświadomie wymusza na komputerze sterującym sprzeczne reakcje lub drastycznie zwiększa opory toczenia.

1. Delikatne „muskanie” pedału hamulca

To jeden z najpowszechniejszych błędów. Kierowca, chcąc dostosować prędkość do powoli poruszającego się sznura aut, minimalnie naciska hamulec, nie doprowadzając do zatrzymania pojazdu. Dla sterownika DSG lub PowerShift to sygnał ekstremalnie trudny do zinterpretowania. Z jednej strony, czujnik pozycji pedału rejestruje hamowanie, z drugiej – auto wciąż się toczy. W efekcie mechatronika nie rozłącza sprzęgieł całkowicie, lecz utrzymuje je w stanie permanentnego, głębokiego poślizgu (tzw. mikro-poślizgu), próbując jednocześnie pokonać siłę hamowania tarcz kołowych. Temperatura okładzin rośnie wówczas lawinowo.

Samochody stojące w korku na miejskiej ulicy o zmierzchu
Źródło: Pexels | Autor: Life Of Pix

2. Jazda pod górę i pełzanie na wzniesieniach

Pokonywanie korka na podjeździe (np. na estakadzie lub wyjeździe z tunelu) potęguje obciążenie termiczne. Siła grawitacji działa przeciwko masie pojazdu, co oznacza, że do ruszenia z miejsca oraz do utrzymania minimalnej prędkości potrzeba znacznie większego momentu obrotowego. Aby nie dopuścić do zgaśnięcia silnika, sterownik musi mocniej dociskać tarcze sprzęgłowe przy jednoczesnym wydłużeniu fazy poślizgu. Kilka minut takiego „podjeżdżania” na wzniesieniu potrafi rozgrzać suchą skrzynię DQ200 do granic możliwości systemu zabezpieczającego.

3. Nieustanna żonglerka biegami (tryb 1-2-1)

Oprogramowanie skrzyń dwusprzęgłowych jest zaprogramowane tak, aby jak najszybciej dążyć do wrzucenia wyższego przełożenia w celu redukcji emisji spalin i hałasu. W korku oznacza to, że tuż po ruszeniu (przy prędkości ok. 8–10 km/h) skrzynia natychmiast wrzuca drugi bieg. Gdy poprzedzające auto nagle zwalnia, prędkość spada do 4 km/h, a skrzynia znowu redukuje do jedynki. Taka sekwencja powtarzana co kilkanaście sekund oznacza ogromną pracę dla siłowników, ciągłe przełączanie pracy z jednego sprzęgła na drugie i generowanie dodatkowych strat energii w postaci ciepła.

Uwaga na pełne obciążenie! Jazda w upalne dni (powyżej 30°C) przy włączonej klimatyzacji i z kompletem pasażerów na pokładzie drastycznie ogranicza zdolności chłodzące układu. Ciepło oddawane przez chłodnicę klimatyzacji i silnik podgrzewa komorę silnika, przez co chłodzenie skrzyni biegów (zwłaszcza suchej) staje się skrajnie nieefektywne.

Jak poruszać się w korku, aby ograniczyć poślizg i temperaturę sprzęgieł?

Rozwiązaniem problemu przegrzewania się skrzyń DSG i PowerShift nie jest unikanie jazdy miejskiej, lecz zmiana techniki prowadzenia pojazdu. Poprzez modyfikację kilku nawyków możemy sprawić, że sprzęgła będą pracować w trybie pełnego spięcia przez większość czasu spędzonego w zatorze drogowym.

Zwiększ odstęp i ruszaj zdecydowanie

Zamiast natychmiast ruszać, gdy tylko auto przed Tobą przesunie się o pół metra, odczekaj chwilę. Pozwól mu odjechać na odległość co najmniej dwóch, trzech długości samochodu. Kiedy uzyskasz odpowiednią przestrzeń, puść hamulec i dodaj gazu w sposób zdecydowany (ale nie gwałtowny). Pozwoli to mechatronice na szybkie i pełne zaciśnięcie sprzęgła na pierwszym biegu. Gdy auto osiągnie prędkość około 12–15 km/h, sprzęgło przestaje się ślizgać, a tarcie ustaje. Lepiej przejechać ten dystans płynnie i ponownie zdecydowanie się zatrzymać, niż toczyć się bez przerwy z prędkością pieszego.

Wykorzystaj tryb manualny (M) lub Sport (S)

W gęstym, wolno poruszającym się korku oprogramowanie dążące do wrzucenia drugiego biegu działa na Twoją niekorzyść. Aby temu zapobiec, przestaw dźwignię zmiany biegów w tryb manualny (M) i wymuś jazdę wyłącznie na pierwszym biegu.
Inną opcją jest przełączenie skrzyni w tryb Sport (S). W tym ustawieniu komputer znacznie opóźnia wrzucenie wyższego przełożenia, co sprawia, że auto utrzymuje pierwszy bieg nawet przy wyższych obrotach i nie próbuje wrzucać „dwójki” przy prędkościach rzędu 10 km/h. Dzięki temu eliminujesz niepotrzebną żonglerkę przełożeniami i ograniczasz poślizg sprzęgła do absolutnego minimum.

Prawidłowe zatrzymanie i rola Auto Hold

Podczas zatrzymania w korku upewnij się, że pedał hamulca jest wciśnięty do samego końca. Lekkie trzymanie hamulca może sprawić, że system nie rozłączy sprzęgieł całkowicie, przygotowując się do natychmiastowego startu. Dopiero mocniejszy nacisk na pedał daje sterownikowi jasny sygnał: „stoimy, rozłącz napęd”.

Jeśli Twój samochód jest wyposażony w system Auto Hold, korzystaj z niego śmiało. Po zatrzymaniu pojazdu system ten utrzymuje ciśnienie w układzie hamulcowym, pozwalając na zdjęcie nogi z hamulca. Co kluczowe dla skrzyni dwusprzęgłowej, sterownik traktuje to jako pełne zatrzymanie i całkowicie rozłącza sprzęgła, chroniąc je przed niepotrzebnym nagrzewaniem.

Procedura jazdy w gęstym korku (krok po kroku):

  1. Przełącz skrzynię w tryb M (manualny) lub S (Sport) – zablokujesz w ten sposób przedwczesną zmianę biegu na 2. przy minimalnych prędkościach.
  2. Utwórz bezpieczny dystans – nie ruszaj od razu, daj poprzedzającemu pojazdowi odjechać na dystans około 10–15 metrów.
  3. Rusz zdecydowanie – odpuść hamulec i dodaj gazu tak, aby sprzęgło szybko spięło się całkowicie (prędkość powyżej 10 km/h).
  4. Zatrzymaj się zdecydowanie – gdy zajdzie taka potrzeba, płynnie, ale stanowczo wciśnij hamulec do oporu, dając mechatronice sygnał do pełnego rozprzęglenia.

Czego bezwzględnie unikać w korku?

  • Unikaj „wiszenia” na sprzęgle na wzniesieniach – nigdy nie próbuj utrzymywać pozycji auta pod górę poprzez delikatne dodawanie gazu zamiast wciskania hamulca. To najkrótsza droga do spalenia tarcz ciernych.
  • Unikaj podjeżdżania o kilkanaście centymetrów – jeśli ruch posuwa się o mikroskopijne odległości, lepiej postój chwilę dłużej w miejscu.
  • Unikaj gwałtownego wciskania gazu do dechy tuż po puszczeniu hamulca – daj mechatronice ułamek sekundy na zainicjowanie ruchu, zanim obciążysz układ pełnym momentem obrotowym silnika.

Zrozumienie specyfiki działania skrzyń DSG oraz PowerShift pozwala na bezproblemową eksploatację przez setki tysięcy kilometrów. Te przekładnie nie są wadliwe konstrukcyjnie – wymagają jedynie świadomości, że pod

maską kryje się zaawansowany mechanizm o charakterystyce zbliżonej do skrzyni manualnej, a nie klasyczny, odporny na tarcie hydrokinetyk. W tradycyjnym automacie z konwerterem momentu obrotowego pełzanie odbywa się za pośrednictwem oleju, co generuje ciepło, ale nie powoduje bezpośredniego, mechanicznego zużycia tarcz. W DSG i PowerShift za ruch odpowiada fizyczne tarcie suchego lub mokrego sprzęgła. Każde, nawet najmniejsze uślizgnięcie to bezpośrednie skracanie żywotności okładzin ciernych i podgrzewanie całego modułu mechatroniki.

Świadomy kierowca kontra sterownik: jak codzienne nawyki decydują o żywotności dwusprzęgłówki

Kluczem do długowieczności przekładni dwusprzęgłowej jest zrozumienie, że jej oprogramowanie dąży do maksymalnego komfortu pasażerów i spełnienia rygorystycznych norm emisji spalin, często kosztem trwałości podzespołów. Komputer sterujący nie widzi korka rozciągającego się na kilometr przed autem – analizuje jedynie minimalne otwarcie przepustnicy i dąży do jak najszybszego wrzucenia wyższego biegu, by obniżyć obroty silnika. To kierowca musi stać się „mózgiem” tego układu i za pomocą prostych technik wymusić na elektronice optymalny tryb pracy.

Zastosowanie prawidłowych nawyków w codziennej jeździe nie wymaga rezygnacji z komfortu. Wręcz przeciwnie – płynna jazda z zachowaniem odpowiedniego dystansu pozwala na zmniejszenie stresu za kierownicą, eliminuje nerwowe szarpanie pojazdu i uczy przewidywania ruchu na drodze. Zamiast bezwiednie podążać za zderzakiem poprzedzającego auta, zyskujesz pełną kontrolę nad dynamiką pracy układu napędowego.

Rekomendacja serwisowa: Nawet najbardziej rygorystyczne przestrzeganie zasad techniki jazdy nie zastąpi regularnej obsługi serwisowej. W skrzyniach z tzw. mokrymi sprzęgłami (np. DSG DQ250, DQ500 czy PowerShift MPS6) kluczowa jest wymiana oleju wraz z filtrem co maksymalnie 60 000 km. Świeży środek smarny skuteczniej odprowadza ciepło ze sprzęgieł i zapobiega zanieczyszczeniu delikatnych elektrozaworów w mechatronice pyłem z okładzin ciernych.

Ostateczny wybór należy do użytkownika. Można pozwolić automatyce na pełną swobodę i pogodzić się z koniecznością regeneracji sprzęgieł lub mechatroniki znacznie wcześniej, niż przewidział to producent. Można też wdrożyć proste zmiany w technice jazdy: wydłużyć dystans, zaprzyjaźnić się z trybem manualnym podczas zatorów drogowych i zdecydowanie operować pedałem hamulca. Ta druga ścieżka to nie tylko tysiące złotych oszczędności na naprawach, ale również znacznie większa pewność, że skrzynia nie przejdzie w tryb awaryjny w najmniej odpowiednim momencie – na środku zatłoczonego skrzyżowania w upalny letni dzień.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Czy powolne pełzanie w korku uszkadza każdą skrzynię automatyczną?

Nie. Artykuł dotyczy przede wszystkim przekładni dwusprzęgłowych, takich jak DSG i PowerShift. Ich sprzęgła mogą podczas bardzo wolnej jazdy długo pracować w poślizgu, co zwiększa obciążenie cieplne.

Czy w korku lepiej całkowicie zatrzymać samochód?

Gdy ruch zatrzymuje się na chwilę, rozsądniej jest zdecydowanie zatrzymać auto na hamulcu i ruszyć później jednym płynnym ruchem. Ogranicza to wielokrotne wymuszanie krótkich faz poślizgu sprzęgieł.

Czym różnią się suche i mokre sprzęgła w skrzyniach DSG i PowerShift?

Sprzęgła suche nie są chłodzone olejem, dlatego szybciej reagują na długotrwały poślizg. Sprzęgła mokre lepiej odprowadzają ciepło, ale również mogą zostać przeciążone, a ich olej może się przegrzewać.

Jakie objawy mogą wskazywać na przegrzewanie lub zużycie sprzęgieł?

Niepokojące są powtarzalne szarpnięcia, opóźnione ruszanie, wzrost obrotów bez natychmiastowego przekazania napędu, wibracje oraz zapach spalonego materiału ciernego. Komunikat o przegrzaniu lub tryb awaryjny wymagają przerwania jazdy i schłodzenia układu.

Czy każde szarpnięcie oznacza poważną awarię skrzyni?

Nie, ale powtarzające się szarpnięcia, szczególnie po rozgrzaniu skrzyni, nie powinny być ignorowane. Mogą mieć związek m.in. ze zużyciem sprzęgieł, kołem dwumasowym, adaptacją lub stanem oleju w przekładni mokrej.

Źródła